27 maja 2013

Prolog

 
    Była ciemna noc, coś koło północy. Biegłem długim korytarzem, który oświetlały tylko pochodnie, wiszące na kamiennych ścianach. Drewniana podłoga skrzypiała pode mną, a kosmyki włosów, które były już trochę za długie, wpadały mi do oczu.
   Słyszałem muzykę. Dość głośną muzykę. Zbyt głośną muzykę, która ku nieszczęściu mnie obudziła. Brutalnie obudziła. Ostatnio mało sypiałem przez ciąże mojej żony, która potrafiła wstać koło drugiej nad ranem i domagać się ogórków kiszonych bądź Nutelli. Albo obu na raz.
   Dzisiaj nie było obok mnie mojej ukochanej. Natomiast była ta cholerna muzyka, którą chciałem jak najszybciej zlikwidować. Stawała się coraz głośniejsza i głośniejsza. Niespodziewanie ujrzałem lekko uchylone drzwi do pokoju Ślizgonów. Już miałem tam wparować z głośnym krzykiem, żeby wyłączyli to badziewie, gdy coś mnie powstrzymało. Prawdopodobnie to była intuicja.
   Podszedłem do nich powoli i zajrzałem. Pierwsze co usłyszałem, to melodyjny chichot. Od razu się uśmiechnąłem. Tak, to była Victoria. Chciałem wejść do środka, jednak podniosłem wzrok i ujrzałem coś, co mnie powstrzymało. Zobaczyłem moją żonę, która popija Jack’a Daniels’a, siedząc okrakiem na kolanach innego faceta. Całowała go. Nagle wstała. Przez chwilę myślałem, że mnie zauważyła i do mnie podchodzi. Myliłem się. Ona po prostu podeszła do rury, która znajdowała się w rogu pokoju i zaczęła tańczyć dla szatyna. Taniec erotyczny. Zaczęła się rozbierać. Stałem wbijając w nią wzrok. Nie mogłem się ruszyć. Nie mogłem wydać z siebie żadnego dźwięku. W głowie miałem pustkę. Dopiero po chwili zaczęły dopływać do mojej jakiekolwiek myśli. Niedowierzanie. Może to jednak nie ona? Przyjrzałem się dokładniej. Nie, to na pewno była moja Victoria Emilly Raiver. Ale jest późno… tylko mi się zdawało. Może to nie tak jak myślę… Alex. Nie bądź głupi. Ona właśnie cię zdradza.
   Nagle poczułem nieprzyjemny uścisk w klatce piersiowej. Odsunąłem się o krok i oparłem i kamienną ścianę. Zacisnąłem mocno powieki i pokręciłem głową z niedowierzaniem.
   - Ciekawe, kiedy mi o tym opowiesz, Vik – mruknąłem cicho, drżącym głosem. Odwróciłem się o dziewięćdziesiąt stopni i nie reagując na to, że właśnie jestem zdradzany, wróciłem spokojnie do pokoju. I nawet, gdy muzyka ucichła – nie zasnąłem. A moja żona na noc nie wróciła.


CDN...

2 komentarze:

  1. Kto wykonuję Everybody Hurts w twoim odtwarzaczu? Bo o ile dobrze słyszę to nie jest oryginał, a podoba mi się o wiele bardziej!

    OdpowiedzUsuń
  2. żałosne, weź ty się za naukę a nie męcz ludzi tymi wypocinami

    OdpowiedzUsuń